O mnie

Moje zdjęcie

Prowadzę bloga poświęconego głównie piłce nożnej, czasem trafi się coś o żużlu albo filmach. Licznik nabił już prawie 250 postów, raz lepszych, innym razem gorszych, ale zawsze szczerych. Nic nie poradzę, że prawda często jest bolesna. Lubię też poznać opinię innych ludzi dlatego zapraszam do obserwowania na portalach społecznościowych i komentowania. Z zasady nie moderuję komentarzy, chyba że wpis jest wybitnie chamski, głupi, bądź łamie prawo. Jeśli mój bloga Ci się podoba, to zostaw na nim swój ślad i przyczyń się do jego rozwoju. Jeśli nie, to mimo wszystko nie skreślaj go całkowicie. Może z czasem się poprawię :)

sobota, 2 maja 2015

Lech-Legia, odsłona trzecia

fot. betsite.pl
Dzisiaj jedno z dwóch spotkań Lecha z Legią, które zaważą o losach sezonu 2014/15. Na Stadionie Narodowym rozstrzygnie się kwestia Pucharu Polski, natomiast tydzień później Kolejorz odwiedzi obiekt przy ul. Łazienkowskiej, żeby zagrać mecz ligowy. Układ tabeli sprawił, że zwycięzca tej konfrontacji bardzo przybliży się do tytułu mistrzowskiego. 
W bieżących rozgrywkach poznaniacy z warszawianami spotykali się dwukrotnie, a tamte wydarzenia lepiej będą wspominać ci pierwsi. Jesienią Lechici prowadzili na Legii już 2-0, jednak w drugiej połowie dali sobie wydrzeć zwycięstwo. Ich katem okazał się Tomasz Brzyski, który najpierw sam zdobył bramkę (jedyną w ligowym sezonie jak do tej pory), a w doliczonym czasie idealnie dośrodkował na głowę Dossy Juniora. Kilka miesięcy temu ekspolonista był kluczową postacią mistrza Polski, jednak po kontuzji mocno obniżył loty. Tylko przeciwko Śląskowi zdobył jakieś punkty do klasyfikacji kanadyjskiej.
Rozegrany w marcu rewanż przyniósł tryumf podopiecznym Macieja Skorży. Sześćdziesiąt minut bezładnej kopaniny zakończyła czerwona kartka dla Malarza oraz fantastyczny strzał Barry'ego Douglasa z rzutu wolnego. Jak widać lewi obrońcy są szczególnie ważni dla przebiegu rywalizacji Lecha z Legią. Kilka minut później drugie trafienie dołożył Kasper Hamalainen, a Wojskowi potrafili odpowiedzieć jedynie bramką Kucharczyka.
Ostatnia kolejka przed podziałem okazała się szczęśliwa dla obu zespołów. Poznaniacy wywieźli trzy punkty z bardzo trudnego terenu, przyczyniając się przy okazji do zwolnienia z Podbeskidzia trenera Ojrzyńskiego. Natomiast Legioniści zakończyli serię Czesława Michniewicza, który pracę nad Odrą rozpoczął od trzech zwycięstw. Sztuka tym większa, że pierwsi stracili bramkę i musieli gonić Portowców.
Wcześniej już tak różowo nie było, zwłaszcza w przypadku Legii. Na własnym stadionie jeszcze idzie im nieźle, ale poza Łazienkowską zanotowali remis z Ruchem, porażkę z Lechią, tylko w półfinale Pucharu Polski łatwo poradzili sobie w Bielsku-Białej. Lech też generalnie nie zachwycał. Co prawda z ekstraklasowym zespołem nie przegrali od 14 marca, ale remisy z Koroną czy Łęczną odbiegają od oczekiwań kibiców. Odrębna sprawa to batalia przeciwko Błękitnym Stargard Szczeciński, kiedy doszło do kompromitacji piłkarzy Kolejorza. Ostatecznie udało się wyeliminować pół-amatorów, ale dopiero po dogrywce. Gdyby Łukasz Kosakiewicz zachował zimną krew mogłoby dojść do sensacji.
W poprzednich rundach Lech był lepszy od Znicza Pruszków, Jagiellonii oraz Wisły Kraków. Warszawianie wyeliminowali Podbeskidzie, Pogoń i Miedź Legnica. Łącznie aż czterokrotnie Lech i Legia potrzebowały dogrywki, aby znaleźć się w finale. Bardzo prawdopodobne, że dzisiejszy mecz także będzie trwał dłużej niż 90 minut.             









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz