O mnie

Moje zdjęcie

Prowadzę bloga poświęconego głównie piłce nożnej, czasem trafi się coś o żużlu albo filmach. Licznik nabił już prawie 250 postów, raz lepszych, innym razem gorszych, ale zawsze szczerych. Nic nie poradzę, że prawda często jest bolesna. Lubię też poznać opinię innych ludzi dlatego zapraszam do obserwowania na portalach społecznościowych i komentowania. Z zasady nie moderuję komentarzy, chyba że wpis jest wybitnie chamski, głupi, bądź łamie prawo. Jeśli mój bloga Ci się podoba, to zostaw na nim swój ślad i przyczyń się do jego rozwoju. Jeśli nie, to mimo wszystko nie skreślaj go całkowicie. Może z czasem się poprawię :)

piątek, 12 czerwca 2015

Oni zawiedli - dziesięć rozczarowań

fot. eurosport.onet.pl
Arnauld Djoum - człowiek z naprawdę niezłym CV, ale chyba nigdy nie traktował zbyt poważnie możliwości grania w polskiej lidze. Skorża tylko raz dał mu szansę zagrać przez 90 minut, jednak po słabym spotkaniu Kolejorz bezbramkowo zremisował z Cracovią, a Belg został uznany za jednego z głównych winowajców. Kiedy ekipa z Bułgarskiej walczyła o tytuł w decydującej fazie nikt nawet nie pomyślał, że Djoum może pomóc osiągnąć cel.
Peter Grajciar - trener Pawłowski zapowiedział, że zrobi ze Słowaka następcę Sebastiana Mili, więc albo poległ szkoleniowiec, albo Grajciar się nie nadawał do tej roli. Zaczął świetnie, bo od bramki, ale później popadł w przeciętność. Najlepsze lata ma już za sobą, ale może być uzupełnieniem składu. Liderem zdecydowanie nie.
Mavroudis Bougaidis - jeden z wielu niewypałów Lechii Gdańsk. Podobno bardzo zdolny stoper, ale od trzech lat nie może nigdzie zagrzać miejsca. Jakoś kluby się nie zabijają o reprezentanta greckiej młodzieżówki, która przecież odprawiła z kwitkiem bardzo "pompowaną" drużynę Marcina Dorny. Nad Bałtykiem zaliczył dwanaście spotkań spośród których Lechia wygrała tylko trzy.
Robert Mazan - nie poradził sobie w przeciętnym Podbeskidziu. Podobno nie przepadał za nim Leszek Ojrzyński, ale Dariusz Kubicki też wolał nie ryzykować wystawiając go do składu. Chyba ciążyła mu łatka jednego z najzdolniejszych futbolistów młodego pokolenia u naszych sąsiadów. W każdym razie nad Wisłą raczej nie powtórzy kariery Ondreja Dudy.
Patryk Małecki - ktoś w ogóle jeszcze pamięta, że istnieje taki piłkarz jak Patryk Małecki? Kiedy grał w Wiśle uchodził za zdolnego, ale sprawiającego problemy wychowawcze zawodnika. Jednak po latach talent się ulotnił, zostało tylko chamstwo. Pogoń miała w tym sezonie trzech trenerów i u żadnego wychowanek Białej Gwiazdy się nie przebił. Na początku listopada dano sobie z nim spokój. 
Jakub Kosecki - dwa lata młodszy od Małeckiego, ale zaczyna podążać jego drogą. Coraz bardziej wygląda na człowieka mało zainteresowanego futbolem, a próbującego zaistnieć w showbiznesie. Gdyby nie rotacje Berga, praktycznie nie powąchałby murawy. Zaczął nieźle od bramki z Cracovią i Bełchatowem oraz asysty przeciwko Jagiellonii. Później zaliczał sporadyczne występy.
Eduards Visnakovs - w pewnym momencie odbiła mu sodówka. Łotysz myślał, że zrobi wielką karierę, natomiast nie ustawiły się po niego drużyny niemieckie, tak jak w przypadku Rudniewa. Na Cichą przyszedł chyba z myślą, że bez problemu zostanie gwiazdą zespołu, a pierwszą bramkę strzelił dopiero w marcu. Na Śląsku raczej nie ma przed nim przyszłości.
Ruben Jurado - po odejściu Robaka przejął rolę najskuteczniejszego strzelca Piasta. Rok temu skończył z dorobkiem czternastu goli. Teraz już we wrześniu wyczerpał amunicję i usunął się w cień Kamila Wilczka. Mimo że król strzelców pożegna się z Gliwicami, Hiszpan nie jest faworytem po przejęcia schedy. Prawdopodobnie klub poszuka sobie innego snajpera.
Mateusz Cetnarski - właściwie sezon Cetnarskiego zamknął się w jednym meczu z Łęczną. Jak na ofensywnego pomocnika jest mało kreatywny, nie zalicza ani bramek, ani asyst. Jacek Zieliński daje mu więcej szans, ale chyba kibice Pasów liczą na innych zawodników. Wychowanek SMS-u Łódź musi sobie poszukać klubu z mniejszymi ambicjami.
Damian Zbozień - może nie jest to jakiś weteran, ale zawodnik już doświadczony, także grą za granicą. Wydawał się bardzo solidnym wzmocnieniem Bełchatowa i miał pomóc w utrzymaniu. Jednak odkąd zaczął wychodzić w pierwszym składzie, to Brunatni zaczęli przegrywać, tracąc przy tym mnóstwo bramek. A to obciąża Zbozienia jako gracza defensywy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz