poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Kolejorz bez pary

fot. radiomerkury.pl
Minęło ledwie kilkadziesiąt dni od meczu, w którym Lech remisem z Wisłą zdołał przypieczętować pierwszy od kilku lat tytuł mistrzowski. Obecnie nastroje przy Bułgarskiej są całkowicie inne. Wydawało się, że klub idzie w dobrym kierunku, może nie jakoś spektakularnie, ale powoli dokonuje postępu i będzie coraz mocniejszy. Tymczasem początek nowego sezonu rozczarowuje na całego. 
A zaczęło się od mocnego akcentu. Podczas rywalizacji o Superpuchar Polski Lechici pokazali Legii miejsce w szeregu, przez co potwierdzili dominację wśród polskich zespołów. Nie chodzi nawet o zwycięstwo w mało istotnych rozgrywkach, lecz o styl. Główny konkurent został zdominowany i nie miał praktycznie nic do powiedzenia, dlatego Kolejorz z dość przypadkowego mistrza stał się kandydatem na hegemona polskiej ligi. Obecnie brzmi to raczej zabawnie, bo poznańskiej ekipie bliżej do spadku niż obrony trofeum. Dodatkowo ewidentnie źle się dzieje pod względem atmosfery w drużynie, a dochodzą jeszcze problemy zdrowotne. Czy kibice ze stolicy Wielkopolski będą musieli zapomnieć o potędze szybciej niż o przedwyborczych obietnicach polityków? 
W sumie poprzedni sezon też zaczął się kiepsko. Dopiero wymiana Mariusza Rumaka i przyjście Skorży dało niespodziewany sukces. Może to taki zamysł, żeby uśpić rywali, a wiosną znowu rozpocząć marsz po koronę? Wielu chciałoby w to wierzyć, jednak Lech miał przecież powalczyć o Ligę Mistrzów, więc przygotowania koncentrowały się na pierwszej fazie sezonu. Rywalizacja z Basel obnażyła słabość nie tyle mistrza, który zresztą wcale nie zagrał tragicznie, lecz całego polskiego futbolu. Obecnie żaden polski zespół nie miałby szans przeciwko Szwajcarom. Ci, nawet grając na pół gwizdka znacznie przewyższali rywali znad Wisły pod względem umiejętności sportowych. Lechici zostawili serducho na murawie, fragmentami prowadzili grę, mimo to Helweci zdobywali bramki ze sporą łatwością.
Bardziej musi martwić forma prezentowana na krajowym podwórku. Mistrz wygrał tylko jedno z pięciu spotkań, kiedy dość fartownie odprawił z kwitkiem spisującą się równie kiepsko Lechię. A przecież żaden z dotychczasowych rywali nie jest brany pod uwagę w kontekście rywalizacji o mistrzostwo. Być może to właśnie nazbyt zdemobilizowało podopiecznych Skorży? Podczas najbliższej kolejki przeciwnikiem będzie lider z Gliwic, więc będzie można zweryfikować tą teorię.     
Do przezwyciężenia jest również syndrom pucharowicza. Mając w perspektywie konfrontacje z wielkimi europejskiej piłki, trudno jedzie się do Lubina. Wiadomo, że taka postawa kłóci się z profesjonalizmem, jednak nie tylko polskim klubom zdarza się taka przypadłość. Kolejki Premier League czy La Liga rozgrywane tuż przed, lub zaraz po spotkaniach pucharowych przeważnie obfitują w większą liczbę niespodzianek. Co prawda Ekstraklasa składa się ze znacznie słabszych ekip, ale też kadry nawet najsilniejszych drużyn są węższe niż angielskich/hiszpańskich potentatów. 











czwartek, 16 lipca 2015

Kilka dni przerwy

Nawet od najprzyjemniejszych rzeczy czasem trzeba odpocząć. Wyjeżdżam na kilka dni dlatego chwilowo nowe wpisy przestaną się ukazywać. Jak zaczynałem tworzyć tego bloga nie spodziewałem, się, że moje wypociny będą czytane na wszystkich kontynentach, poza Antarktydą. Nawet w tak egzotycznych państwach z polskiego punktu widzenia jak: Pakistan, Tanzania, Algieria, Kenia (szczególne pozdrowienia), Tajwan, Indonezja, RPA, Kolumbia, Martynika (to akurat terytorium a nie państwo), czy Iran. 
Pozdrawiam także czytelników w Samarze, Dublinie, Cork, Białej Podlaskiej Legnicy, Chrzanowie, Berlinie, Zabrzu, Bochni, Kolonii, Dąbrowie Górniczej, Zwoleniu, Winnipeg, Włocławku, Przemyślu, Amsterdamie, Antwerpii, Wysokiem Mazowieckiem, Wieliczce, Epsom, Hordaland, Malmo, Nowym Jorku, Chicago, Orlando, Passaic, Des Plaines, Kijowie, Nowym Targu, Preston, Sandton, wszystkich nie wymienię, bo by mi zajęło pół dnia.     
Na dole strony znajduje się sonda, kogo typujecie na mistrza Polski. Życzę udanych wakacji wszystkim którzy akurat przebywają na urlopach, albo planują odpoczynek w najbliższym dniach.

Wreszcie rusza Ekstraklasa

fot. polskieradio.pl
Nasza Ekstraklasa nie jest przesadnie mocna i ciekawa, ale jednak koszula bliższa ciału. Gdyby ludzie zainteresowani piłką mieli oglądać futbol tylko ze względu na jakość widowiska, to rację bytu miałoby pięć czołowych lig plus Liga Mistrzów. Zresztą one i tak startują później, więc tym bardziej można się skupić na rodzimych rozgrywkach. Poniżej małe typowanie jak będą sobie radzić poszczególne zespoły. Inne opinie są chętnie widziane w komentarzach.  Tylko proszę bez spiny, bo to zabawa, a nie hejtowanie nielubianych drużyn. 
Cracovia (7-8 miejsce) - krakowianie chyba wreszcie znaleźli odpowiedniego trenera. Drużyna z Kałuży ma potencjał na walkę w grupie mistrzowskiej. Z nimi nigdy nic nie wiadomo, ale tym razem powinno się udać. Trzeba tylko zacząć coś wygrywać także przed obcą publicznością.
Górnik Łęczna (15-16 miejsce) - tym razem nie unikną widma degradacji. Łęczna ma skromny budżet, przez co nie mogła się odpowiednio wzmocnić. Drugi sezon po powrocie do Ekstraklasy często bywa trudniejszy niż pierwszy. Odnoszę też wrażenie, że piłkarze są trochę zmęczeni trenerem Szatałowem. 
Górnik Zabrze (9-10 miejsce) - całkiem solidny skład udało się stworzyć przy Roosevelta, z jednym wyjątkiem. Brakuje tam klasowego napastnika, chyba że któryś z młodych okaże się talentem na miarę Milika. Jeśli nie, to czołowa ósemka może być poza zasięgiem.
Jagiellonia Białystok (3-4 miejsce) - w Białymstoku bez zmian. Na mistrzostwo są jednak za słabi, ale ponownie powalczą o puchary. Muszą się zmierzyć z tym samym problemem co Śląsk, czyli łączeniem różnym rozgrywek. Jeśli poradzą sobie z takim wyzwaniem, pozycja na koniec ligi może być nawet ciut wyższa.
Korona Kielce (15-16 miejsce) - cenię trenera Brosza, natomiast w Koronie panuje zbyt duży bałagan organizacyjny. Bez inwestora gwarantującego spokojny byt kielczanie skazani są na walkę o utrzymanie. Z obecnymi zawodnikami nie wróżę powodzenia i  wydaje mi się, że ta ekipa zasili grono pierwszoligowców.
Lech Poznań (1-2 miejsce)  - dla mistrza zawsze celem będzie obrona tytułu. Lech nie zaszalał na rynku transferowym, jednak na tle reszty Ekstraklasy i tak dysponuje dream teamem. Dla poznaniaków jedyne zagrożenie stanowi Legia. Rywalizacja tych ekip powinna być ozdobą ligi. 
Lechia Gdańsk (4-5 miejsce) - jak zwykle dużo się działo w okienku transferowym. Jerzy Brzęczek musi mieć świetną pamięć do twarzy, żeby poznawać swoich zawodników i nie mylić ich z tymi, którzy już odeszli. Tak czy inaczej są zdolni nawet do miejsca na podium. Inna sprawa, że dla Lechii to powinien być obowiązek, a nie tylko możliwość.
Legia Warszawa (1-2 miejsce) - przy Łazienkowskiej pałają żądzą powrotu na tron. Tym razem będą chyba mądrzejsi i bardziej się przyłożą do Ekstraklasy. Wygląda na to, że Duda jednak zostanie, więc już trener Berg nie ma wymówki jak przypadku sprzedaży Radovicia.
Piast Gliwice (8-9 miejsce) - stracili najlepszego strzelca, w zamian sprowadzili Barisicia i Karola Angielskiego. Ten drugi ma zadatki na duże odkrycie. Wydaje mi się, że Piast zanotuje lepszy sezon niż ostatnio. Niech tylko wreszcie ustalą hierarchię w bramce. Zamieszanie związane z tą pozycję źle wpłynęło na ilość traconych goli.  
Podbeskidzie Bielsko-Biała (11-12 miejsce) - coś tam się dzieje, ale w tym sezonie jeszcze poprawa nie będzie widoczna. Solidna kadra pozwala walczyć o środek tabeli. Pojawiają się nawet glosy, że Podbeskidziu może grozić spadek, ale osobiście nie sądzę.
Pogoń Szczecin (8-9 miejsce) - ligowy średniak. Pogoń mogłaby walczyć o coś więcej, gdyby bardziej zaangażowała się Grupa Azoty. Jak na razie w Szczecinie budują trwałe fundamenty i taką politykę trzeba chwalić. Michniewicz ma tylko ból głowy z napastnikami, jest niemal całkowicie uzależniony od Zwolińskiego.
Ruch Chorzów (14-15 miejsce) - największym problemem pozostaje brak pieniędzy. Poważnym atutem Niebieskich jest trener Fornalik, bez którego spadliby już w poprzednim sezonie. Jednak nawet on nie zawróci Wisły kijem. Zapowiadają się również kłopoty ze strzelaniem bramki. Utrzymanie będzie dużym sukcesem. 
Śląsk Wrocław (4-5 miejsce) - we Wrocławiu panuje status quo. Mistrzostwo to za wysokie progi, natomiast puchary są realnym osiągnięciem. W pierwszej fazie sezonu mogą odczuwać trudy rywalizacji na polu międzynarodowym, później jednak to nadrobią, ponieważ dysponują silniejszym zestawem piłkarzy od innych drużyn.   
Termalica Nieciecza (11-12 miejsce)  - w tym momencie chyba najbardziej medialny klub obok Lecha i Legii. Nieciecza stawia na zgraną ekipę, a nie spektakularne transfery. Taka polityka może okazać się strzałem w dziesiątkę i pewnie beniaminek kilka razy zaskoczy faworytów. Zwłaszcza jeśli będą mogli w końcu grać u siebie. Takie małe stadioniki bywają nieprzyjemne dla przyjezdnych.    
Wisła Kraków (5-6 miejsce) - kolejny sezon na przeczekanie. Wisła ciągle ma dość mocny skład, zwłaszcza pierwszą jedenastkę, z rezerwowymi już gorzej. Odszedł najlepszym zawodnik, jednak Mączyński, Cywka oraz Popović trochę wyrównują tą stratę. Tym razem prezes nie będzie obiecywał pucharów, ważniejsze jest wyjście na finansową prostą.  
Zagłębie Lubin (12-13 miejsce) - mimo, że to podopieczni Stokowca wygrali I ligę, to stawiam ich trochę niżej od Niecieczy. Raczej zachowają miejsce w elicie, ale znajdą się bliżej końca tabeli. Lubinianie liczą na wypromowanie młodego Krzysztofa Piątka, wątpliwości budzi natomiast defensywa.